Piłeczka w kropeczki

Jak Zuzia się urodziła, to marzyło mi się, że większość zabawek będzie miała zrobionych przeze mnie i będą naturalne, eko, itd. Podobały mi się np. karuzele z prostymi, uszytymi przez mamy zawieszkami lub własnoręcznie uszyte ochraniacze na łóżeczko, itd. 

Niestety trochę musiałam zweryfikować swoje plany ze względu na ograniczony czas, no i na brak umiejętności szycia na maszynie. Ale jak tylko zobaczyłam w internecie tzw. "quiet book", to oszalałam na ich punkcie. Mam mocną motywację teraz, żeby zacząć obsługiwać maszynę, bo muszę zrobić taką książeczkę Zuzi! Póki co, zadowoliłam się taka prosta piłeczką z guziczkami i tasiemkami, ale Zuzia już zdecydowanie jest za duża na takie zabawki, bo bawiła się nią tylko 5 minut :D

 Bądźcie wyrozumiali, bo to pierwsza piłeczka i w dodatku szyta ręcznie, więc jeszcze trochę koślawa...
 I widok z boczku.
I tu po 5 minutach wylądowała piłka.

Skończyłam już szyć drugą zabawkę, która jest trochę bardziej wyrafinowana, ale będzie prezentem, więc zobaczycie ją dopiero w czwartek :)

Komentarze

  1. Ciekawy pomysł z tą piłeczką, ja też bym chciała dla Piotrusia szyć i szyć, ale on woli by go nosić, zabawiać i karmić ;-) a maszyny do szycia się nie bój, nie jest trudna w obsłudze :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty